Już zapomniałem co znaczy takie zmęczenie, że przychodzi chęć odpuszczenia, aż do bólu. Dziś nie szło, ale jak mówiłem na początku wyścigu muszę się męczyć i „zaginać” codziennie. Noga i odczucia dużo gorsze niż w ostatnie trzy dni ale to było wpisane w „kosztorys” Trentino. Choć nie jest źle, dużo…
W „dychu”
Właściwie nie spodziewałem się, że bez startów, z „zamuloną” nogą po zgrupowaniu wysokogórskim, na najcięższym etapie Trentino, wejdę w dychę. Do tego zaraz po zjeździe z wysokości. No ale tak lepiej. Znów mnie ścięła zmiana rytmu po skoku Scarpy i wisiałem sto metrów za pierwszą grupką. Poza tym umawiałem się…
Wciąż „a tutta”
Dla mnie Trentino to wyścig na którym mam się pomęczyć, bez odpuszczania, wciąż „a tutta”. Tak uważa nasz dyrektor sportowy, ja również uważam, że właśnie teraz tego potrzebuję. Cała wczorajsza czasówka na „beztlenie”, dzisiejszy ostatni podjazd na prawie maksymalnych obrotach. Dużo pracowałem w ostatnim czasie, ale na treningu nigdy nie…
Po zgrupowaniu
Takie kolarstwo jest piękne, wszyscy cwaniacy siedzą w kołach myśląc jak to zaraz będą wygrywać Amstel a Gilbert wycina się na płaskim nic sobie z tego nie robiąc i wygrywa po emocjonującej końcówce. Ja już po zgrupowaniu. Jutro w Trentino próby jazdy drużynowej z myślą o Giro, tu mogę uchylić…
Etna
Foto: Kasia Szmyd
Za nami ponad tydzień treningów na Etnie
Nie jest tak źle jak to wszyscy opisywali. Można dobrze popracować, a to teraz najważniejsze. Ostatnim który płakał dwa tygodnie temu, że jest słaby i że Etna to kiepskie miejsce do trenowania był Purito który liderował do czasówki kończącej Pais Basco. W weekend Etna zafundowała nam trochę dreszczyku emocji, szczególnie…
Oby tak dalej
O mamo, to już poważna sprawa skończyć De Panne na podium, jestem pełen podziwu dla „Kwiatka”. Oby tak dalej. Ja po Catalunii bardziej odpoczywałem niż jeździłem a w sobotę lecę na kolejne zgrupowanie wysokogórskie, tym razem Etna. Do Giro w domu będę w sumie już tylko 4 dni miedzy Trentino…
Duże tempo i szybkość
Właściwie to najbardziej o taki właśnie mi wyścig chodziło. Duże tempo i szybkość. Od trzech dni jest tak szybko, że nie do końca wiadomo kiedy idzie odjazd i kiedy go już dochodzimy. Męczy mnie to strasznie, ale wiem, że tego właśnie teraz najbardziej potrzebuję. W górach pracowałem bardzo dużo, ale…
Niespodzianki nie było
Znów Contador poza zasięgiem. Jeśli mogę powiedzieć co o tym myślę to w moim odczuciu powoli staje się nudne, wyścigi z nim dużo tracą. Nie emocjonuje mnie to już jak każde zwycięstwo w wielkim stylu, po walce w górach. Oczywiście nie jest jego winą, że urodził się z takim talentem,…
Pierwsze koty za płoty
… na pierwszym starcie w sezonie zawsze jest ciężko, ale najgorzej nie było. W końcówce szóstego kilometra był szybki podjazd, który zresztą dosyć szybko wjechaliśmy a ja miałem okazję potrenować wytrzymałość na progu tlenowym. W 2001 roku był to mój pierwszy poważny wyścig etapowy w zawodowym peletonie… nie do końca,…