Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

1

Wciąż „a tutta”

Dla mnie Trentino to wyścig na którym mam się pomęczyć, bez odpuszczania, wciąż „a tutta”. Tak uważa nasz dyrektor sportowy, ja również uważam, że właśnie teraz tego potrzebuję. Cała wczorajsza czasówka na „beztlenie”, dzisiejszy ostatni podjazd na prawie maksymalnych obrotach. Dużo pracowałem w ostatnim czasie, ale na treningu nigdy nie jeżdżę powyżej progu tlenowego, więc kiedyś trzeba to zrobić. Muszę się zdrowo pomęczyć.

Scarponi dziś wyglądał jakby ścigał się z młodzikami, sądzę, że nawet nie chciał ale po prostu czuł się tak dobrze, że ten skok wyszedł mu spontanicznie.

Tak wiec ja „pozaginam” się jeszcze jutro oraz w czwartek, sądzę, że na Giro już powinno być ok.

Gilbert… po prostu fenomenalny! Od początku roku spotykam go czasem na treningu, spokojny i skromny chłopak. Od lat, będąc co roku coraz lepszym, doszedł do poziomu najlepszego „klasykowca”… coś jak Bettini parę lat temu. Po Amstel mówił, że rozmawiając parę dni wcześniej z Rebbelinem, ten mu powiedział, że może wygrać wszystkie trzy klasyki jak on parę lat wcześniej, w tym momencie zostaje mu tylko Liege.

foto: www.bettiniphoto.net

Sylwester Szmyd • 20 kwietnia 2011


Previous Post

Next Post

Comments

  1. jedroll 21 kwietnia 2011 - 04:54

    Witaj Sylwku,

    mam pytanko, jeśli mógłbyś odpowiedzieć to będę wdzięczny.
    Piszesz że na treningach nigdy nie jeździsz powyżej progu, a czy mógłbyś powiedzieć troszkę więcej na temat treningów wysokogórksich które stosujecie przed GT? Ciekawi mnie bardzo jaki rodzaj treningów wykonujecie na zgrupowaniach, czy jest to tylko i wyłącznie wytrzymałość czy również na takich wysokogórskich zgrupowaniach robi się specjalistyczne treningi? Czy szybkość rytm i wytrzymałość anareobową kształtuje się dopiero na wyścigach treningowych?
    Powodzenia na Giro.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *