Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

1

Aż do bólu

Już zapomniałem co znaczy takie zmęczenie, że przychodzi chęć odpuszczenia, aż do bólu. Dziś nie szło, ale jak mówiłem na początku wyścigu muszę się męczyć i „zaginać” codziennie. Noga i odczucia dużo gorsze niż w ostatnie trzy dni ale to było wpisane w „kosztorys” Trentino. Choć nie jest źle, dużo lepiej niż w ostatnich dwóch latach na tym etapie przygotowań.

Teraz trzy dni odpoczynku i od wtorku znów będę mocniejszy.

foto: www.bettiniphoto.net

Sylwester Szmyd • 22 kwietnia 2011


Previous Post

Next Post

Comments

  1. ziutek 27 kwietnia 2011 - 17:43

    ech nie było tak zle…
    co do chłopakow z ccc póki co, to wszystko traktują traningowo, jedynie Honkisz z Marczyńskim coś tam zawalczył i gdyby nie Jose to nawet nie zauważyłbym że cycki jechały w Trentino. (no chyba że cos przeoczyłem…)
    No i Przemek Niemiec niezle wycinał pieczętujac zwycieztwo „skarbonki”
    Ładny wyścig

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *