Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

2

W „dychu”

Właściwie nie spodziewałem się, że bez startów, z „zamuloną” nogą po zgrupowaniu wysokogórskim, na najcięższym etapie Trentino, wejdę w dychę. Do tego zaraz po zjeździe z wysokości. No ale tak lepiej.

Znów mnie ścięła zmiana rytmu po skoku Scarpy i wisiałem sto metrów za pierwszą grupką. Poza tym umawiałem się z nim, że to ja miałem skoczyć w końcówce a nie on… Generalka mnie nie interesuje, przyznam, że jeśli dobrze wypocznę to wolę powalczyć o generalkę na Romandii, wyścig pro tour i w Leysin bardzo ładna meta pod górę. Jechałem tę metę w 2006r, etap wygrał Contador, ja w „dychu” na mecie i chyba w generalce… już nie ta pamięć!

foto: www.bettiniphoto.net

Sylwester Szmyd • 21 kwietnia 2011


Previous Post

Next Post

Comments

  1. mirek 22 kwietnia 2011 - 06:37

    Wspaniala jazda pod Paganelle – chyba była szansa na pudło.
    Widać, że super forma idzie. Również Agnoli ładny skok zrobił i jeszcze powtórzył.
    Pytanie czy Nibali specjalnie odpuścil ?

  2. Ulthran 22 kwietnia 2011 - 07:05

    Bardzo fajnie, całkiem nieźle tez Przemek Niemiec, szkoda, że ekipa CCC jakby pod formą.

    Vincenzo pewnie nie wypruwa sobie specjalnie żył, dla niego wazniejsze będzie Liege 😉

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *