… to był cel drugoplanowy. Ten pierwszy to wygrać no ale dziś mało realny. Czuje, że jeszcze dwa dni temu byłem na wysokości ale tak czy inaczej na takim płaskim finiszu z grupy, nie dałbym rady walczyć o zwycięstwo. Tym samym przyznam, że Goły mnie zaskoczył tak pięknym finiszowaniem. Dziękuję…
Jutro przylatuję do Polski
W jeździe czas na dzisiejszych Mistrzostwach Polski niespodzianki nie było. Body tak jak na wszystkich innych czasówkach szczególnie w tym roku pokazał, że jest najlepszym polskim czasowcem. Stać go naprawdę na to by w Londynie walczyć o mocną „dychę”. Dniem dzisiejszym zakończyłem długie zgrupowanie na San Pellegrino, jutro przylatuję do…
Trochę cierpliwości
Jak już zostało oficjalnie podane przez organizatora, startuje w MP ze startu wspólnego. Na Stelvio nie pojechaliśmy bo zasypało śniegiem. Udaliśmy się prosto na Sanpellegrino a tu deszcz i deszcz, dokładnie jak rok temu. Nawiązując do komentarzy, kolarstwo zawodowe to praca, każdy ma określoną w kontrakcie roczną pensję, która jest…
Z dniem dzisiejszym moje krótkie wakacje dobiegają końca
Zakończyłem je niedzielną wycieczką w okolice Massif de l’Esterel. Turkusowe morze, błękitne niebo i czerwone skały. Od nowego tygodnia do pracy, najpierw Stelvio do 12go a potem San Pellegrino. Kto chciałby się wybrać na wspólny trening to zapraszam serdecznie, a ja będę wypatrywać polskich koszulek. Ciężko mówić czy lepiej jechać…
Giro i po Giro…
Patrząc obiektywnie myślę, że pojechaliśmy ładny wyścig. Można nas krytykować, że za dużo „ciągaliśmy”, że może sami się „wycięliśmy” ale Ivan od początku chciał jechać tak jakby miał koszul na plecach. Byli mocniejsi. Giro całościowo w porównaniu do zeszłorocznego lżejsze, łatwiejsze. Zgadzam się całkowicie z jednym z komentarzy, że organizator…
FanKlub z Bydgoszczy
I po Giro…
Dziś czułem się dużo lepiej niż wczoraj, ale na niewiele się to zdało. Już pod Mortirolo zrozumiałem, że Ivanowi będzie ciężko efektywnie atakować. Ja pod Stelvio byłem już wykończony. Znów powiem, że ten etap był nieludzki, 5900m przewyższenia po wczorajszych 5200, spałem siedem godzin by przejechać siedem godzin piętnaście minut…
To był dla mnie najcięższy dzień z tegorocznego Giro
Nie kręciłem, nie szło. Walczyłem bardziej z sobą niż z innymi wierząc, że jutro będzie dużo lepiej. Dziś 5200m przewyższenia a jutro jeszcze więcej. Jadąc myślałem o polskich kibicach przy trasie i o fanklubie który czekał na mnie na mecie od wczorajszego wieczora…
Spokojny etap
Po tym jak z teoretycznie spokojnego etapu Sky zrobił nam ostrą jazdę przez 150km nikt już chyba Cavendischowi nie życzył wygranej na etapie. Od wczoraj jest przy trasie ekipa z bydgoskiego fanklubu, zresztą wczoraj doskonale ich było widać a i jutro pod Pampeago też na pewno się pokażą. Oprócz fanklubu…
Skurcze
Wszystko tak jak miało być przez cały etap, wszystko aż do Giau pod który miałem ciągnąć pierwsze cztery kilometry. Czułem się dobrze, zmęczenie normalne, właściwe jak na wysokie tempo które podali koledzy z drużyny. Nie przypuszczałem, że zaraz na pierwszych metrach podjazdu skurcze tak mi zblokują nogi, że nie będę…