Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

10

To był dla mnie najcięższy dzień z tegorocznego Giro

Nie kręciłem, nie szło. Walczyłem bardziej z sobą niż z innymi wierząc, że jutro będzie dużo lepiej. Dziś 5200m przewyższenia a jutro jeszcze więcej.

Jadąc myślałem o polskich kibicach przy trasie i o fanklubie który czekał na mnie na mecie od wczorajszego wieczora…

Sylwester Szmyd • 25 maja 2012


Previous Post

Next Post

Comments

  1. KarolinaKatowice 25 maja 2012 - 21:19

    Nie przejmuj się Sylwek!!Dziś może nie poszło tak jak powinno, ale i tak wszyscy jesteśmy z Ciebie dumni!!A jutro na pewno będzie już wszystko ok!Powodzenia i pozdrowienia:)

  2. Paweł 25 maja 2012 - 21:34

    Sylwek trzymaj się. Przetrzymasz kryzys i złapiesz drugi oddech.

  3. michał 25 maja 2012 - 21:41

    Liczy się walka! Mi się zakręciła łezka oku jak zobaczyłem Pana przed ostatnim podjazdem w głównej grupie.

    My, fani poczekamy na „tej” przełęczy tyle ile będzie trzeba… się pan nie martwi!
    a jestem przekonany, że już niedługo!!
    Jutro jest nowy dzień – wszytsko jeszcze otwarte!
    Pozdrawiam!

  4. Raptor 25 maja 2012 - 22:11

    Kryzysy się zdarzają… W pełni Cię rozumiem – dla mnie jakiekolwiek etapy górskie są katorgą. Zdecydowanie wolę długie mocne i miarowe kręcenie… Regeneruj się! Powodzenia jutro 🙂

  5. JK53 26 maja 2012 - 07:01

    Panie Sylwku, „nie kręciłem,nie szło” ,jaka jest przyczyna,gdyby mógł Pan coś więcej na ten temat napisać. Pewnie kibice Pańscy martwią się czy coś się dzieje złego czy tylko dzień kryzysu.
    Lubię jak Pan nadaje tempo i urywa „towarzystwo”.
    Pozdrawiam, życzę żeby „noga kręciła”.
    JK53

  6. jaroslaw pniewski 26 maja 2012 - 09:45

    Panie Sylwku! Ogladam etap po etapie, zawsze byl Pan dla mnie wzorem sportowca,kolarza. Sledze Pana kariere od wielu lat i podchodze do wszystkiego, co moze wydarzyc sie na etapie, zwlaszcza w gorach, z wielkim zrozumieniem. Szczegolnym szacunkiem i podziwem darze pomocnikow, ktorzy czesto placa za „maksa”. Wszyscy, ktorzy znaja sie na kolarstwie zawodowym, wiedza, ze 1-a piatka w innych ukladach spoko jest Pana. Co by sie nie wydarzylo, jest dobrze. Zdrowko!

  7. Michał 26 maja 2012 - 10:43

    Współczuję Panu. Basso zamęczył was tym nadawaniem tempa na kazdym etapie ale niestety to nie pomogło. Ivan troche za malo dynamiczny. Jakby zlapal kolo Hesjedala to by z nim dojechal. Trudno.

  8. www.numizmatyczny.pl 26 maja 2012 - 16:21

    Panie Sylwku, nic nie szkodzi. Pamiętamy podjazdy w TdF’2011 na Telegraphe i Galibier jak wszyscy trzymali się Pana koła włącznie z całym BMC. W sumie to dzięki Panu Cadel utrzymał wtedy szansę na zwycięstwo …

  9. Janusz 26 maja 2012 - 17:47

    Mimo słabszych dni i tak wymiatasz na trasie w górach. szkoda tylko, że strategia Liqigas jest taka dziwna. Wy pracujecie, a inni siedzą w cieniu i zdobywają minuty. De Genot, Gardet, Montoya w ogóle nie szaleli, tylko przyjeżdżali w czubie i to wystarczyło na dobre pozycje. To robi wrażenie jak komentatorzy angielscy Eurosportu ciągle dopytuja „gdzie jest Szmyd, szkoda, że go nie ma w końcówce podjazdu obok Basso, bo byłoby wsparcie dla Iwana”

  10. Andrzej 26 maja 2012 - 18:05

    Trudno… Cztery tygodnie jazdy to jednak nie przelewki i niewielu potrafi dotrwać w dobrej formie do końca. Może następnym razem będzie lepiej !

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *