Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

Skurcze

Wszystko tak jak miało być przez cały etap, wszystko aż do Giau pod który miałem ciągnąć pierwsze cztery kilometry.

Czułem się dobrze, zmęczenie normalne, właściwe jak na wysokie tempo które podali koledzy z drużyny. Nie przypuszczałem, że zaraz na pierwszych metrach podjazdu skurcze tak mi zblokują nogi, że nie będę mógł przekręcić korbami. Bywa, zdarza się.

Ivan silny, drużyna też tak więc cały czas wierzę, że to Giro jest do wygrania.

foto: bettiniphoto

Sylwester Szmyd • 23 maja 2012


Previous Post

Next Post