Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

Sky zabija resztę stawki

Były zawodowy kolarz, a dzisiaj trener w Bora Hansgrohe twierdzi, że wyścig jest już w zasadzie rozstrzygnięty.

Kamil Wolnicki:
Tegoroczny Tour de France jest już rozstrzygnięty i zwycięstwo zapewnił sobie Geraint Thomas?

Sylwester Szmyd:
Tak mi się wydaje. W środę, jeszcze zanim kolarze ruszyli na trasę, pokazano wyniki sondy, z której wynikało, że większość stawia na atak Chrisa Froome’a. Nic z tego, nie miał odpowiednich nóg, żeby ruszyć do przodu.

To zaskoczenie?

Sylwester Szmyd: Nie. Ostatnie lata pokazały, że kto walczy i wygrywa w Giro, później we Francji jest cieniem siebie. I tak jest właśnie z Froomem. Bronił się, ale widać, że w najważniejszej chwili jechał z zaciągniętym hamulcem ręcznym. To nie był taki Chris, jakiego wszyscy kojarzą z ostatnich lat. Froome może skończy wyścig na podium, ale to wszystko. Swoją drogą, kilka lat temu podobnie było z Alberto Contadorem. Wygrał Giro i we Francji nie dał rady.

A może Froome się po prostu kończy i już nie będzie taki mocny?

Sylwester Szmyd:
Możliwe. W końcu od 2011 roku stale jest w czołówce. Po wszystkich wielkich tourach, które od tamtego roku ukończył, stawał na podium. Każdy ma jednak jakiś „okres przydatności”. Nie twierdzę, że Froome już nie da rady, ale tego nie wykluczam. Zastanawiałem się w trakcie tego wyścigu nad dominacją Sky i myślałem, że byłoby ciekawie, gdyby coś się zmieniło. No i zmiana jest, choć dalej wygrywa kolarz brytyjskiej ekipy.

A może Sky jest na rękę, żeby wygrał Thomas, bo za Froomem wciąż ciągnie się historia z salbutamolem?

Sylwester Szmyd: Myślę, że Sky chce wygrać wyścig brytyjskim kolarzem i tyle. Jeśli nie Froome, to Thomas. Proszę sobie przypomnieć czas przed tegorocznym wyścigiem Tirreno – Adriatico. Ogłosili, że liderem jest Geraint, a ja się zastanawiałem, dlaczego nie Michał Kwiatkowski, który w niczym nie ustępuje Walijczykowi? Ostatecznie wygrał Polak, ale założenia były inne, chodziło o Brytyjczyka.

Thomas ma 32 lata. Późno na wygrywanie wielkich tourów.


Sylwester Szmyd:
Pewnie wiele więcej ich nie wygra. Chociaż trzeba mu przyznać, że już dawno temu napisał w swojej książce, że daje sobie kilka lat na wygranie Tour de France. I chyba dotrzyma słowa.

Sky nie jedzie zbyt pasywnie? Kontrolują wyścig, ale nie idą za tym wielkie emocje dla kibiców.

Sylwester Szmyd:
A po co mają robić cokolwiek więcej, skoro mieli dotąd lidera i drugiego w klasyfikacji generalnej? Taki Wout Poels w koszulce innej drużyny pewnie walczyłby o miejsce w czołówce wyścigu, a przecież jest ich tam więcej w decydujących momentach. Silnym, mocnym tempem „zabijają” resztę. Można się czepiać brytyjskiej ekipy, ale w kolarstwie chodzi o wygrywanie. I oni to robią.

A Nairo Quintana, który wczoraj był pierwszy, kiedyś w końcu wygra Tour?

Sylwester Szmyd: Będzie mu coraz trudniej. Proszę popatrzeć na takiego Egana Bernala. Jeśli jakiś Kolumbijczyk wygra TdF to raczej on, a nie Nairo.

Kolumbijczyk długo jechał z Rafałem Majką, który też chciał wygrać. Wierzył pan w powodzenie akcji Polaka?

Sylwester Szmyd: Nairo zgubił Rafała dość blisko mety. Polak jednak długo jechał w ucieczce i na pewno się napracował. Pokazał się, ale Nairo to jednak klasa. Okazał się dużo silniejszy.

Źródło: Przegląd Sportowy

Sylwester Szmyd • 27 lipca 2018


Previous Post

Next Post