Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

Quebec i Montreal


Pierwszy z wyścigów był dla mnie bardzo ciężki, krótka i kręta runda, góra-dół i sztywne „hopki”. Natomiast drugi był całkiem inny, ładna i ciężka runda, prawie 3500m przewyższenia. Na początku wyścigu starałem się odjechać pod górę i tak atakowałem na każdym podjeździe przez cztery rundy… ale na tyle się to zdało, że miedzy podjazdami odjechało czterech kolarzy a ja się nie zabrałem.

Organizacja wyścigów była super, kto oglądał relację w telewizji widział tłumy ludzi w Montrealu, osobiście na trasie słyszałem wielu Polaków. Przy okazji dziękuję polskiej rodzinie Petrus z Kanady za kibicowanie tak w Colorado jak i na obu wyścigach kanadyjskich… jak również za gościnę u siebie w domu. Poza tym wiedziałem, że Polonia kanadyjska jest bardzo życzliwa i otwarta dla rodaków.

Noga już nie ta, odczuwam ogólne zmęczenie. Wyścigi te były dla mnie ostatnimi w tym sezonie. Był to najkrótszy sezon odkąd się ścigam, nawet w młodzikach czy juniorach młodszych ścigałem się do ostatniego wyścigu w październiku. Ale skoro takie są decyzje i plany startowe ekipy, to ja zacznę już powoli pracę nad przyszłym sezonem. Może przez to okaże się najlepszym ze wszystkich 🙂

Wiele osób pyta jakie plany na przyszły sezon, dla przypomnienia podpisałem dwuletni kontrakt z Liquigasem więc nadal kontynuuje ściganie w tej grupie.

foto: Adam Petrus

Sylwester Szmyd • 14 września 2011


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *