Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

3

Colorado

… z prologu byłem całkiem zadowolony, z dzisiejszego pierwszego etapu już dużo mniej. Z jednej strony na pewno trzy dni adaptacji i aklimatyzacji do blisko 3000m wysokości to zdecydowanie za mało by się ścigać na wysokich obrotach. Z drugiej, znów się pogubiłem na 4km do mety i niepotrzebnie zmarnowałem dużo sił.

Tak czy inaczej przy maksymalnym wysiłku brakuje oddechu, ściska żołądek i bolą płuca… mogliśmy jednak przylecieć parę dni wcześniej. Z dnia na dzień pewnie będzie lepiej, ale jako, że nie ma mety pod górę poza czasówką to pewnie na niewiele się to już zda.

foto: corvospro

Sylwester Szmyd • 23 sierpnia 2011


Previous Post

Next Post

Comments

  1. Marta 26 sierpnia 2011 - 05:26

    Witamy w Colorado. Zyczymy powodzenia i wielu sukcesow
    Marta i Janusz z Golden

  2. przemoe 26 sierpnia 2011 - 05:56

    Chylę czoła za wczorajszą akcję LIQ. W życiu czegoś takiego nie widziałem, nowa jakość na szosie – TTT na wspólnym starcie 🙂 Szkoda tylko, że się im Lastras przyczepił i tak zawalili finisz, no ale Enzo sprinterem wielkim nie jest. Mimo wszystko możecie być dumni z rozmontowania peletonu w taki sposób.

  3. Veli 26 sierpnia 2011 - 11:42

    To, że się Lastras „przyczepił” dodało tylko więcej emocji, więc – dobrze zrobił 😉 Lepiej nie myśleć, jaki kwas by był, gdyby w tej grupce Liquigasu nie było Sagana.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *