Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

4

The Bottom Line

… dziesiąte Giro za mną. Powiedziałem wczoraj dyrektorowi wyścigu, że spodziewałem się jakiejś pamiątkowej tabliczki za dziesięć ukończonych wyścigów a on, że dają dopiero za jedenaście… zobaczymy.
Tegoroczne Giro było dla mnie wyjątkowo ciężkie. Trzeci etap tragiczny, obraz którego nigdy nie zapomnę i myśl, że WW to przecież jeden z nas. Później od etapu na Etnę choroba która ciągnęła się do ostatniego tygodnia. Przejechałem całe Giro z tyłu, nie myśląc o etapach, o górach, o walce czy pomocy. Jedyną walkę jaką musiałem podejmować co dzień to walka z chorobą, słabością ludzkiego organizmu i własnymi słabościami. Codzienne szukanie w sobie ułamków motywacji do kontynuowania tego nadludzkiego wysiłku.
Ostatni etap do Sestiere udowodnił mnie i kibicom, że jednak cały czas stać mnie w górach na jazdę w czubie grupy.
Dziś już jestem w Briancon, głowa zwrócona w stronę TdF… jutro przejadę metę 18 etapu z końcówką na Galibier i 19 etapu, Alpe d’huez…

Tour de France 2011

Sylwester Szmyd • 30 maja 2011


Previous Post

Next Post

Comments

  1. kleopatra444 30 maja 2011 - 17:30

    nie miałem sczególnych okazji aby podziwiać tegoroczny tour zginął kolarz widok wpłynął na pańską wydolność w tym wyścigu to co pan pisze myślę że nie załamie się pan co do następnych imprez nie jest pan pod presją wydarzenia.a tak to podziwiam za kolarski charakter dużo zdrowia i troszeczkę więcej chytrości walki o własne sukcesy z takim stażem w kolarskim nie tylko iwan może być liderem jasno zielonych

  2. Andrzej 30 maja 2011 - 18:04

    A jak się czuje po wypadku Basso? Czy obecnie trenuje? Bardzo liczę na Wasz piękny podjazd na Alp d’Huez . Życzę zdrowia !

  3. Seaman 31 maja 2011 - 09:32

    wielka szkoda, że akurat w jubileuszowym Giro przyplątała się Panu choroba. To co Pan pokazał w podjeździe pod Colle della Finestre to było COŚ! Komentarz Seana Kelly’ego mówi sam za siebie! Z tym większą niecierpliwością czekam na Tour de France. Będę trzymał kciuki! Powodzenia Panie Sylwku! Pozdrawiam serdecznie.

  4. Gajdmen 3 czerwca 2011 - 08:17

    Przykro mi było patrzeć na tegoroczne Giro, bo wypadek WW odbił się na atmosferze wyścigu. Szkoda również, że oprócz walki z trasą musiał Pan walczyć z chorobą. Mam nadzieję, że przed Alp d’Huez Basso zapewni sobie koszulkę lidera i zobaczymy Pana w takiej samej akcji jak pod Mont Ventoux w 2009r.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *