Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

3

Come Back

… przynajmniej dziś, bo spokojnie wjechałem ostatni podjazd w pierwszej nielicznej grupce a nie jak do wczoraj w ostatniej. Również powrót zwycięstwa do ekipy. Zwycięstwo na tym Giro długo wyczekiwane, na dodatek Cape który też nie jedzie jakby tego oczekiwał.

Miły wieczór ale myślimy już o kolejnych dwóch etapach. Mam nadzieję, że i ze mną będzie już lepiej. Wczoraj padła nawet decyzja o wycofaniu mnie z wyścigu ale nie była jednoznaczna tak więc samemu wolałem się nie wychylać. Wczoraj też zszedłem z wagą do prawie 58kg a to już dużo za mało… Przy kolacji rozmawialiśmy z Enzo o taktyce na kolejne dwa etapy a to znaczy, że wierzy w poprawę mojego stanu zdrowia.

Dzisiejszy etap był zapewne jednym z szybszych, odjazd poszedł po 90km i w tym momencie średnia była trochę poniżej 53km/h, później w dwie godziny mieliśmy już przejechane102km.

foto: Roberto Bettini

 

Sylwester Szmyd • 26 maja 2011


Previous Post

Next Post

Comments

  1. emka 27 maja 2011 - 13:26

    oby było warto i nie odbiło sie później. trzymam kciuki !!!!

  2. bumcyk 27 maja 2011 - 14:52

    piekne zachowanie contadora:)

  3. sytreos 27 maja 2011 - 15:04

    Trzymam kciuki za pana, szybkiego powrotu do zdrowia !

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *