Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

4

Wszystko zagrało…

To były dwa trudne dni. Wczoraj prawie dwie godziny skoków by „poszedł” odjazd który nam pasował a dziś silny wiatr i próby rozerwania grupy na wietrze przez Astanę.

My wiadomo, mając lidera mieliśmy ciężar wyścigu na sobie. Dziś wyjątkowo stresujący dzień. Przypomniałem sobie jak to dawniej było czuć odpowiedzialność za wynik lidera i też się tym stresować by dowieźć wynik do samej mety.

Wszystko zagrało, ekipa przeszła siebie i mogę śmiało powiedzieć, że to największy wynik ekipy CCC w tym roku dopięty przez Janka.

Sam cieszę się, że nie zawiodłem, że pojechałem pod górę jak za dawnych lat, że nawet pedałując łatwo pod górę nie myślałem o swoim tyłku a o końcowym zwycięstwie Jana.
Zgubię się w deszczu czy na rantach ale jak są duże góry i lider który może wygrać to wciąż potrafię „jechać”. Mam dużo satysfakcji z tego wyniku.

Nie pojadę TdP tak więc nie będzie ostatniego symbolicznego TdP jako kolarz… już był, dwa lata temu!  Tłumów kibiców przed autobusem Movistaru w każdym mieście nie zapomnę…

foto: cccsport.eu Mario Stiehl

Sylwester Szmyd • 9 lipca 2016


Previous Post

Next Post

Comments

  1. Luke 9 lipca 2016 - 20:02

    Gratulacje ! Kolarsko wychowałem się na Pana sukcesach 🙂 Czy będzie Pan obecny na jakichś etapach TdP?

  2. Mirek 10 lipca 2016 - 05:59

    Traktuje to jako fajne zakonczenie wielkich podjazdow
    czekam na role dyrektora sportowego ale nie w ccc, lampre byloby idealne

  3. Mirosław Kruczek 10 lipca 2016 - 18:28

    Witam
    Gratuluję b.dobrego występu w Austrii. Cieszę się, że ma Pan ogromną satysfakcję ze swojego udziału w tym sukcesie. Jestem Pana fanem od wielu lat. Mam kilka koszulek z Pana sklepu. Pamiętam jak przez wiele, wiele lat był pan podporą liderów we wszystkich najważniejszych wyścigach świata. Ja także 2 lata temu w Warszawie stałem przed autokarem Movistaru. Rozmawialiśmy o przyszłości i o… ew. Pana książce na temat swojej kariery, kolarstwa ,pana w nim miejscu i o winie. To może być dla wielu Pana fanów b.ciekawą lekturą. Obiecał Pan zastanowić się, trzymam za słowo. Do dziś mam Pana bidony z deszczowego etapu do Krynicy jeszcze w barwach Liquigas. Wiem czas szybko leci, nam wszystkim, ale sportowcom szczególnie. Mam nadzieje że jeszcze nie odstawia Pan roweru do garażu i wierzę w kolejny sezon, może w innej drużynie? Pana profesjonalizm, zaangażowanie i w pełni oddanie się dla lidera jest godne podziwu. Mógłby i powinien Pan przekazać swoje doświadczenie młodszym zawodnikom. Pozdrawiam Pana i jak zwykle życzę Panu „połamania kół”.
    Mirosław Kruczek z Warszawy

  4. lysysloik 10 sierpnia 2016 - 17:53

    czas na czechy 🙂

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *