Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

2

Celem na pierwszą część sezonu miała być Turcja

… ale nie do końca wyszło jak miało. Pierwszy etap gdzie coś się porwało byłem z przodu i kraksa na pietnaście kilometrów do mety właściwie uniemożliwiła mi walkę o wysokie miejsce na etapie. Szósty etap rozegrał się na ostatnich trzech kilometrach podjazdu do których właściwie dojechaliśmy większą grupą. Finiszowałem o szóste miejsce ale… to nie to. Niedosyt zostaje, bo myślę, że noga była dużo lepsza niż wynik którego nie było. Wróciłem z niczym.

Teraz chciałbym pojechać Bałtyk Karkonosze przed TdSwiss bo nie ścigać się znów przez 40 dni, tym bardziej mając dopiero 20 wyścigów w nogach, to będzie duży problem.

Giro d’Italia. Jakoś specjalnie nikomu nie kibicuje, może trochę Nibalemu, ale jakoś wydaje mi się, że sporą niespodzianką w walce o maglia rosa może okazać się Zakarin… o ile to będzie można nazwać jeszcze niespodzianką. Zobaczymy.

Sylwester Szmyd • 7 maja 2016


Previous Post

Next Post

Comments

  1. lysysloik 9 maja 2016 - 00:26

    jedzie na szwajcarie, fajno. piaty etap i ostatni zrobiony jakby pod pana 🙂

  2. michał 9 maja 2016 - 14:41

    Najważniejsze, że wie Pan, to co my wiemy:wciąż umie Pan kręcić. I to się liczy.
    Ps. Bardzo fajnie, że Pan pisze na swoim intymnym blogu a nie np. na fejsbuku. Tu jest klimat. Doniesienia z walki na froncie kolarskim.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *