Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

1

W dwóch klasykach tydzień temu nie startowałem

W przeddzień wyścigu miałem mały wypadek. Zadrapałem rogówkę, zdarłem nabłonek z rogówki i wylądowałem na Izbie Przyjęć. Parę dni z zaklejonym okiem i oczywiście bez roweru. Co zresztą odczułem w Czechach. Zaczęliśmy nieźle, później zagubiliśmy się na wietrze. Po trzecim etapie i bardzo dobrej dyspozycji Janka Hirta liczyliśmy nawet na finałowe podium ale w ostatnim dniu defekt roweru w decydującej fazie etapu wykluczył go z walki o wysoką pozycję.

W najbliższa niedzielę wystartuje w Triathlon Polska w Borownie na dystansie 1/2 Ironman,
oczywiście w sztafecie. Nie czas jeszcze na pływanie i bieganie. Nie ukrywam, że jestem bardzo zadowolony na myśl o starcie w tej imprezie. Organizatorami są założyciele i pomysłodawcy Fanklubu Sylwasa, kibice i profesjonaliści w swoim fachu. Jeśli ktoś jeszcze chciałby wystartować w najstarszym Ironmanie w Polsce to zapisy się kończą o północy w czwartek.

Sylwester Szmyd • 18 sierpnia 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. lysysloik 19 sierpnia 2015 - 17:04

    szczescie w nieszczesciu ze nie potrzebowal pan chirurga. a slyszal pan o szkockim triathlonie zlozonym z biegania na orient, roweru i kajaku, na dodatek majac mozliwosc wyboru kolejnosci? taka lokalnem, brytyjskie dziwactwo dla ludzi ktorzy do wody maja stosunek ambiwalenty 😉

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *