Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

Romandia

Jak zawsze prolog to dla mnie ciężka sprawa, ale tak już jest. Jutro jedyna meta pod górę… właściwie to pół mety, bo dwa razy jak jechaliśmy Leysin w 2002 i 2006 roku to zaczynaliśmy z Aigle i podjazd miał 17km, teraz od drugiej strony dojedziemy do ostatnich 7km z których pierwsze trzy są najcięższe. Wolałem tą pierwszą opcję, z reguły potrzebuję czasu na przepalenie się a tu od razu w pierwszy dzień meta pod górę do tego skrócona.

Chcę pojechać jak najlepiej, wiadomo, Ivan się nie „czuje” i startujemy jutro z tego samego poziomu. Najważniejsze jest Giro ale gdyby udało się jutro powalczyć to hamować nie będę.

Sylwester Szmyd • 26 kwietnia 2011


Previous Post

Next Post

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *