Wygląda na to, że nawet nie wiedząc, iż to mój ostatni wyścig na Giro Padania skończyłem występy w koszulce Liquigasu. Trochę… hmmm… smutno. To znaczy chciałem jeszcze pojechać ostatnie wyścigi jakie miałem w planie, no ale… wiadomo.
Tym samym od dziś głowa już jest gdzie indziej. Pozostanie na pewno sentyment do roweru, ten wyścigowy sobie kupiłem na pamiątkę. W domu rowery miejski, mtb, cross i kolejna szosówka to tez Cannondale… ale tak mam od zawsze.
A na niedzielę jak każdy kibic i ja mam swoje typy: Moser, Valverde, Voeckler i Gilbert który nawet wrócił tutaj do domu po „drużynie” by lepiej i w cieplejszym klimacie przygotować się do niedzielnego wyścigu.
Będzie ciekawie, jak zawsze na wyścigu o Mistrzostwo Świata.

Strasznie szkoda.
Ja też uważam Cannondale za najpiękniejsze szosówki.
Ale Pinarello tez wyglada bardzo ładnie.
Wszyscy przyzwyczailiśmy się do tej Twojej zielono-niebieskiej koszulki, przecież to kawałek czasu w tej drużynie… Ale gdy coś się kończy, to coś zaczyna. Nowa ekipa czeka, czekają kibice. Znowu pojawia się ten dreszczyk emocji związany z tą niepewnością i tą nowością czegoś.
Moje typy na jutro? Zdaje się że będzie to ktoś całkiem nieoczekiwany… Ale żadne nazwisko nie przychodzi mi do głowy
Glowa do gory, Panie Sylwku, w ciemnym tez bedzie Panu do twarzy, tylko w peletonie bedzie gorzej dojrzec. A tych kilka lat faktycznie, jakis sentyment i zal jest. Jedziemy dalej, serdeczne pozdrowienia.
No i trafnie Pan typowal, Gilbert poszedl jak burza w koncowce. Nasi trche pechowo, no , ale coz trzeba cale zycie uczyc sie.
Nic, tylko czekać na nowy sezon, a jest na co
czas na zasłużony, zapewne krótki odpoczynek i od nowa tym razem w nowym składzie.
Samych sukcesów!