Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

3

…i byle tak do maja

Dziękuję Panu Grzegorzowi za wsparcie akcji „Krzysiek Pomaga Pomagać” przez wylicytowanie wystawionej przeze mnie koszulki Philippa. Tak samo dziękuję wszystkim licytującym oraz tym którzy akcje wsparli.

A teraz Dubaj. Nie spodziewałem się, że już na przełomie stycznia i lutego będzie mi się kręciło tak dobrze. Jasne, trochę mnie i głowa blokowała, bo po ostatnich dwóch latach sam już nie wiedziałem na co mnie jeszcze stać. Teraz jednak nabieram znów wiary w to, że może być całkiem dobrze. W Emiratach było szybko i gorąco. Dokładnie to czego tam pojechałem szukać. Teraz tydzień w domu i od 18go Ruta del Sol. Na razie wszystko z rozkładem jazdy i byle tak do maja.

Sylwester Szmyd • 10 lutego 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. jarecki 10 lutego 2015 - 14:03

    Z przyjemnoscia czytam takie wpisy. I tyle, do uslyszenia.

  2. Mikołaj 11 lutego 2015 - 14:59

    Będzie dobrze Sylwas!! 😀 W maju pokażesz wszysytkim klasę ! 😀

  3. Mirosław Kruczek 11 lutego 2015 - 18:17

    Witam panie Sylwestrze !!!
    Cieszę się, że nabiera Pan ponownie wiary we własne siły. Ostatnie dwa lata były ciężkie i „dołujące”. Już po wpisach widać, że jest co raz lepiej (jest ich więcej i są weselsze). Jestem Pana wiernym kibicem od wielu lat, czytam wszystkie Pana wpisy na blogu. Ciesze się, że zawsze miał Pan własne zdanie na temat kolarstwa i chętnie polemizował Pan z tzw „fachowcami” którzy nigdy nie siedzieli na rowerze, ale także miał Pan odwagę polemizować ze „znawcami’ z własnego podwórka na temat, czy to reprezentacji polski, czy też swojej roli w zawodowym peletonie. Zawsze chętnie oglądałem zamieszczane przez Pana zdjęcia z wyścigów i treningów. Zawsze byłem ciekaw w jaki sposób zawodowy kolarz przygotowuje się do sezonu jak się odżywia i w jaki sposób się regeneruje. Bardzo spodobało mi się Pana wypowiedź na temat poprzeczki zawieszonej tak wysoko, że nawet Pan jej nie zauważył. Wymagania wobec Pana są wysokie, ale Pan doskonale wie jak się przygotować do Giro d’Italia, oby tylko nie było kontuzji i aby głowa zdążyła się przygotować do innego myślenia, bo teraz meta będzie tam gdzie jest a nie na ostatnim podjeździe i co innego pomagać liderowi a co innego samemu być kapitanem. Przez kilkanaście lat był Pan wizytówką naszego kolarstwa i ciężko zapracował Pan na swoja pozycję w peletonie, chciałbym bardzo aby był to dla Pana bardzo udany sezon, może nawet najlepszy w karierze. 3mam kciuki za Pana i życzę jak zawsze ,”połamania kół „.
    W Warszawie po etapie na TdPologne w zeszłym roku, podczas naszej krótkiej rozmowy, obiecał Pan zająć się wydaniem książki ( może w formie wywiadu rzeki ) o swojej karierze i swoich pasjach. Czekam na taką książkę ale nie musi to być po tym sezonie. Mam nadzieję, że ten sezon zajmie osobny rozdział w tej książce.
    Serdecznie pozdrawiam Mirosław Kruczek

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *