Sylwester Szmyd

kolarz szosowy

3

Dziś dla mnie trudny dzień

… i wiedziałem wcześniej, że tak będzie. Sprawy nie ułatwiły mokre, śliskie i wąskie drogi. Już na pierwszym zjeździe po 5km wyścigu z przodu zostało max 50 kolarzy, głównie przez mnóstwo upadków właśnie na zjeździe.

Ja z kilkoma osobami doszedłem do czołówki po 80km gonitwy i przyznam że już miałem dość. Odpuściłem u podnóża długiego podjazdu.

Ciężkie to dla mnie wyścigi gdy najdłuższa prosta ma może 200m, niby nie ma podjazdów ale wychodzi 3200m przewyższenia na 160km a drogi są szerokie na połowę normalnych dróg. Ale to są uroki tego sportu i z pewnością ciekawiej niż być zamkniętym w hali lub stadionie. Dziś mógłbym jeszcze dodać wiatr 50km/h i temperatura minimalna 5stC.

Ładnie za to pojechali koledzy, Pater kierował cały etap i mu nie „styknęło” na samą końcówkę a Bole wyczekał i skończył wysoko. Trzy dni odpoczynku i od środy trenujemy rytm w Dubaju.

Sylwester Szmyd • 31 stycznia 2015


Previous Post

Next Post

Comments

  1. lysysloik 31 stycznia 2015 - 22:42

    i tak czasem bywa. fajno ze to jeno bylo taktyczne niedociagniecie i za nie bylo upadku. a grega pokazal ze bedzie wielkim wzmocnieniem.

  2. lysysloik 5 lutego 2015 - 22:29

    coz, szkoda ze chlopak z nordiska sie wkleil w panskie kolo. z boku wyglada to tak ze cos pan za bardzo z tylu jezdzi starajac sie oszczedzac energie. no ale pan i zespol macie lepszy wglad w sytuacje niz internetowi krytycy 😀 Gerenalki nie ma, ale jest jeden etap gorkowaty. Powodzenia!

  3. lysysloik 6 lutego 2015 - 13:56

    dzisiaj bylo za to swietnie.
    brawa dla zespolu i dla gregi.

Dodaj komentarz

Your email address will not be published / Required fields are marked *