Mogło być lepiej

Zjazdy, zimno i deszcz są elementami wyścigu… a poza tym dla wszystkich jest tak samo. Zapodzialiśmy się gdzieś na piętnaście kilometrów do mety i później już mogliśmy sobie gonić… Podjazd na metę trzy kilometry, później wypłaszczenie i ostatnie 500 metrów. Noga „kręci” na pewno dużo lepiej niż w ostatnich dwóch…

dowiedz się więcej

Aż do bólu

Już zapomniałem co znaczy takie zmęczenie, że przychodzi chęć odpuszczenia, aż do bólu. Dziś nie szło, ale jak mówiłem na początku wyścigu muszę się męczyć i „zaginać” codziennie. Noga i odczucia dużo gorsze niż w ostatnie trzy dni ale to było wpisane w „kosztorys” Trentino. Choć nie jest źle, dużo…

dowiedz się więcej

W „dychu”

Właściwie nie spodziewałem się, że bez startów, z „zamuloną” nogą po zgrupowaniu wysokogórskim, na najcięższym etapie Trentino, wejdę w dychę. Do tego zaraz po zjeździe z wysokości. No ale tak lepiej. Znów mnie ścięła zmiana rytmu po skoku Scarpy i wisiałem sto metrów za pierwszą grupką. Poza tym umawiałem się…

dowiedz się więcej

Wciąż „a tutta”

Dla mnie Trentino to wyścig na którym mam się pomęczyć, bez odpuszczania, wciąż „a tutta”. Tak uważa nasz dyrektor sportowy, ja również uważam, że właśnie teraz tego potrzebuję. Cała wczorajsza czasówka na „beztlenie”, dzisiejszy ostatni podjazd na prawie maksymalnych obrotach. Dużo pracowałem w ostatnim czasie, ale na treningu nigdy nie…

dowiedz się więcej

Po zgrupowaniu

Takie kolarstwo jest piękne, wszyscy cwaniacy siedzą w kołach myśląc jak to zaraz będą wygrywać Amstel a Gilbert wycina się na płaskim nic sobie z tego nie robiąc i wygrywa po emocjonującej końcówce. Ja już po zgrupowaniu. Jutro w Trentino próby jazdy drużynowej z myślą o Giro, tu mogę uchylić…

dowiedz się więcej